wtorek, 10 września 2019

Kto nie głosuje ten kapuje


Wakacyjna przerwa ma to do siebie, że wreszcie kiedyś się kończy. Fajnie, że w czasie wakacji znaleźliście czas na mojego bloga o czym świadczą chlubne statystyki, które niczym świecący w nocy neon sklepu z alkoholami krzyczą do mnie swoimi liczbami gdy wchodzę w zakładkę "liczba odwiedzin".
Mam nadzieję, że z wakacji nie przywieźliście rzęsistka pochwowego, ameby w przełyku lub niespodziewanej pożyczki w jakimś Vivusie po zostawieniu dowodu osobistego jako rękojmię za pożyczony kajak w Rucianem-Nida.

Nie było to spokojne lato na scenie politycznej ponieważ wylały się dwa szamba - jeden w Ministerstwie Sprawiedliwości gdzie rządzi Zbigniew "Zero" Ziobro a drugi nastąpił w moim mieście Warszawie, gdzie zbuntował się nagle jeden z kolektorów ściekowych i stwierdził "no to fuck off" i zaczął wylewać ścieki do Wisły niczym niczym dziewiętnastowieczna praczka mydliny do podwórkowego rynsztoka.

Tajemnicza hejterka o historycznym imieniu Emilia ( w tym momencie Emilia Plater przewraca się w swoim grobie w Kopciowie na Litwie) posłuszna niczym dmuchana sex-lalka kupiona na AliExpress za 10 złotych, radośnie wysyłała mejle pełne gróźb, zastraszania do tych wszystkich sędziów, którzy stoją przeciwko pseudoreformom Zbigniewa Zet i jego wiceministrów. Obrzydliwe, prawda? Jasnym światełkiem w todze czy raczej w tunelu jest sędzia Sądu Okręgowego Jego Sprawiedliwość Igor Tuleya, który ma co miesiąc jakieś postępowanie dyscyplinarne ponieważ jest niezawisły a to stoi kością w gardle ministrowi Z.Z.

Znalezione obrazy dla zapytania igor tuleya

Zmieniając temat, miłą niespodziankę jak zwykle sprawił nam wujek James Hetfield i spółka.
W zeszłym roku na koncercie wykonali hicior Ryśka czyli "Wehikuł czasu" a w zeszłym miesiącu podczas koncertu na Stadionie Narodowym Roberto i Kirk zagrali Niemena "Sen o Warszawie" czym wzbudzili autentyczny zachwyt publiczności:

https://www.youtube.com/watch?v=vUzJ4a4jKXs

Super, prawda ?

Natomiast mimo, że kibicuję każdemu filmowi Patryka Vegi to jego film "Polityka" sprawia wrażenie iluś historii posklejanych całkiem przypadkowo. Dobór aktorów, dialogi, plenery są bez zarzutu plus mocny przekaz anty-pisuarowy natomiast całość sprawia wrażenie, że była montowana od Sasa do lasa. Doceniam ideę filmu i cały przekaz, ale co poszło nie tak przy montażu, tego nie wiem.

Natomiast z ulgą powitałem informację, że Tomek Sekielski powrócił ze szpitala,  gdzie wycięto mu blisko 3/4 żołądka. Twórca filmu "Tylko nie mów nikomu" zmagał się z otyłością od dawna a przecież pamiętam go z programu w TVN "Sekielski-Morozowski" gdzie był jak szczypiorek.

Wybory tuż tuż czyli 13 października , kto nie głosuje ten kapuje, proste prawda ?

niedziela, 16 czerwca 2019

Prośba do Seby - zdejmij ten t-shirt, ok ?

Ostatni sukces naszej piłkowo- nożnej reprezentacji nad synami Lewiego, Aarona i Mojżesza wywołał sporą dyskusję. Po jednej stronie znaleźli się Ci, którzy na Fuckbooka wrzucili antysemickie hasła o rozpalonych piecach, o tym, że "my" "im" urządzimy holocaust i tego typu brednie oraz Ci, którzy potraktowali to na zasadzie fairplay czyli "niech lepszy zwycięży".

Na szczęście grono moich znajomych i znajomi moich znajomych podniosło larum godne ujawnienia afery rozporkowej z udziałem Billa Clintona i Moniki Lewinsky i słusznie.

Tak naprawdę dzisiaj media społecznościowe dysponują ogromną siłą. W piętnaście sekund było wiadomo, że Seba z Siedlec i Janusz z Poznania takie hasła wyprodukowali. Zawsze takim hejterom wszystkiego co żydowskie, piszę krótkie "żal mi Cię" a oni zwykle nie odpisują lub likwidują konto.

Czy naprawdę ich mi żal ? Tak, bo wiem, że pochodzą ze środowisk mocno patologicznych, gdzie objawem czułości ze strony pijanego ojca wracającego z pracy było to, że nie pobił matki a dzieciom nie podarł zeszytów do matematyki. Ktoś taki, ma w sobie totalny głód miłości i akceptacji oraz poczucie bezsensu życia równie wielkie co ustawione koło siebie Nanga Parbat i Mount Everest.

Dlatego rozpaczliwie (taka osoba) szuka czegoś lub kogoś co wypełni jego życie. Jeśli to będzie karate, nauka gry na perkusji, zdobywanie korony gór polskich czy stand up to idealnie. Jeśli natomiast hobby takich osób stanie się zadyma pomeczowa, włamania do sklepu na osiedlu lub pobicie trzech Murzynów na Pradze o 23:45 to jest to droga do nikąd.

Nie ma idealnych osób czy narodów. Prawdopodobnie wśród Szkotów, którzy są potomkami Williama Wallacea znalazłbym oszustów, narkomanów i słuchających hiphopu.

Prawdopodobnie wśród Francuzów, którzy są potomkami Napoleona Bonaparte znalazłbym pedofilów, alkoholików czy morderców słuchających Ramstein - najbardziej żałosnej kapeli hard rockowej.

Pytanie do wszystkich, którzy produkują, głoszą lub popierają antysemickie hasła a sami noszą krzyżyk na szyi: Czy wiecie, że Jezus, którego nosicie na szyi był Żydem? Teraz pewnie Wasz świat się zawalił, ale taka jest prawda historyczna. Czyli atakujecie naród z którego pochodzi Wasz Bóg? Paradoks czy przypadek aberacji umysłu? 

Reasumując - nie ma co generalizować.

Co do Billa Clintona - jego następca czyli Donald Trump ostatnio ugościł naszego prezydenta. Owocem tego spotkania ma być zakup nowych F 35 , myśliwców, które wg. zapewnień Rudogrzywkowego cesarza są nowoczesne niczym nowa zmywarka Bosch - zresztą popatrzcie sami.

Fajny, prawda ?

Mimo, że nie jestem fanem Prezydenta Dudy, to jestem fanem kreacji jego żony - Agaty. The first lady pojawiła się u Trumpów w kreacji, która łączy klasyczną elegancję i nieco pazura.

Moim zdaniem - klasa !!!!

I na koniec - refleksja autobusowo - komunikacyjna.

Pusty śmiech mnie ogarnia kiedy w metrze, na ulicy widzę jak idzie Seba i kumple w koszulce lub bluzie z logiem Powstania Warszawskiego, lub tatuażem PW na ramionach lub łydce. 

Oni jadą zrobić zadyme po meczu Legii, oni jadą na marsz niepodległości 11 listopada by dołączyć do faszyzujacych Wszechpolakow. Ale hasła na ich bluzach krzyczą, że pomścimy wykletych żołnierzy, że warto być jak wilk po 1945 roku i schować się gdzieś w Bieszczadach. 


Faktycznie logo i ideologia Powstania warszawskiego jest dziś nadużywania przez grupy społeczne, które ideę walki z wrogiem naginaja na swoje doraźne potrzeby. Najczęściej jest to walka z mniejszościami politycznymi, religijnymi, etnicznymi czy seksualnymi. 


Dlatego prośba do Seby który jedzie metrem z funflami na jakiś event przemocy - albo wróć do domu i po drodze kup dla swej patologicznej rodziny osiem piw VIP w Biedronce po 1zl 75 gr, albo zdejmij bluzę z logiem Powstania Warszawskiego bo Twoje czyny tak się maja do tego loga jak paryska prostytutka do czystości seksualnej.



wtorek, 23 kwietnia 2019

Papier toaletowy dla płetwala błękitnego ?


Jak zwykle kiedy nadchodzą święta Wielkanocy nachodzi mnie nieodparta refleksja co się ze mną stanie po śmierci ?

Czy moi bliscy odwiedzą mój grób z napisem "Rust in peace" co w dowolnym tłumaczeniu oznacza "Niech rdzewieje w pokoju" (angielskie słowa "rust" i "rest" brzmią podobnie ) czy też może mój nagrobek pokryje mech, szron, nalot i inne substancje, które kojarzą się z zapomnieniem i egzystencjalną negacją ?

Jak dla mnie nadzieja jest i jest ona oczywista niczym to, że Ziemia krąży wokół Słońca a nie odwrotnie.
Dobitnie pokazuje to song zespołu Armia https://www.youtube.com/watch?v=O6WPaYqDjkQ

Oczywiście, póki co nie wybieram się do moje katolickiego afterlife'a bo jeszcze mam do załatwienia parę spraw na tym łez padole.

Co do tego padołu, strajk nauczycieli pokazuje, że jest to grupa zawodowa z którą nierząd Mateuszka Kłamczuszka musi się liczyć. Tak wiem, że jest przysłowie "obyś cudze dzieci uczył", które niczym klątwa egipska piętnuje ekipę belfrów , natomiast biorąc pod uwagę ciężar edukacyjny, który ciąży na nauczycielach nie jest dobrze, aby ich zarobki oscylowały na poziomie pracowników Mc Donald's.

Misja, edukacja, poczucie obowiązku i odpowiedzialność  to wszystko powoduje, że każdy nowy belfer chce zmienić świat. Chce również , aby jego słuchacze czyli uczniowie z wypiekami na twarzy słuchali o bitwie pod Grunwaldem, o ty kim była Stanisława Bozowska i czy fotosynteza jest możliwa bez udziału wody.

Wiedza ogólna - taki przedmiot powinien być w szkole, po to by uczniowie byli w stanie zgłosić się do teleturnieju "Milionerzy" i dojść co najmniej do pytania za sto tysięcy. Lekcje z chemii  czy fizyki były dla mnie zupełnie nieprzydatne ponieważ pojawiały się tam nieustannie wzory, które plądrowały moje szare komórki niczym Rumun, który właśnie się włamał do Kościoła i chce wynieść złotą balustradę z prezbiterium.

 Do dziś na zasadzie odruchu bezwarunkowego włączam Discovery na którym dogłębnie gładko ogolony prezenter objaśnia,   dlaczego stacja kosmiczna lata i nie spada do jeziora Sajno koło Augustowa, czemu ropa naftowa napędza silnik stuletniego Peugeota  mojego sąsiada i co jest przyczyną, że krowa z Podlasia trawę zamienia w mleko. Wszystko pięknie, dopóki nie pojawią się wzory, tabelki które muszę i chcę odrzucić z mej pamięci niczym Winicjusz z "Quo Vadis" obawę, że okrutny Neron będzie posesorem jego ukochanej Ligii.

Czyli wiedza tak - wzory nie i jest mój manifest edukacyjny godny Maksymiliana Robespierra z jego czasów gdy był aktywnym orędownikiem klubu Jakobinów. Skoczył jak większość jego ziomków czyli na szafocie, natomiast moja opcja edukacyjna zakłada, że człowiek potrzebuje tyle edukacji na ile będzie jemu potrzebna w życiu.

Przykład - proszę bardzo. Wiem ile moja pensja wynosi brutto a ile netto czyli co zobaczę na moim koncie. Będąc w Lidlu (moim ulubionym sklepie) wiem, że jeśli zakupy wyniosły 80 zł a dam kasjerce stówkę to dostanę reszty 20 zł, no chyba, że kasjerka przypomina swoim wyglądem Kylie Minogue to wtedy te 20 zł zostawię jej jako napiwek.



Natomiast cała ta reszta typu tabliczka mnożenia, wzory skróconego mnożenia, Twierdzenie Pitagorasa lub wzory Viete'a jest dla mnie tak samo przydatna w życiu codziennym niczym rolka papieru toaletowego dla płetwala błękitnego  czyli żadna.

Zatem czytajmy Wikipedię, oglądajmy Discovery Channel, Planet Earth, słuchajmy metuzalemów, którzy przeżyli Powstanie Warszawskie, ale w tym wszystkim zapytajmy samych siebie - czy konkretna wiedza przyda mi się, będzie służyć mojemu rozwojowi czy obciąży moją pamięć niczym poseł PIS, który składa setną interpelację w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym....

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

O tym jak być drewnianą kobietą......


Niepojące wieści raz po raz nadchodzą z kraju który wydał na świat The Beatles, Mini Coopera czy program "Top Gear".
Mowa oczywiście o angielskim brexicie, który przypomina momentami przepychanki na bazarze Różyckiego przed Bożym Narodzeniem w roku 1980.
Teresa May - premier Jukeja zmienia zdanie na temat wyjścia z Unii bądź opóźnionego opuszczenia jej szeregów  z prędkością bliską pociskom miotanym z kałasznikowa w filmie "Rambo".

Lud brytyjski, który głosował za odcięciem europejskiej pępowiny w swym słusznym skądinąd gniewie wychodzi na ulicę, protestuje, pokrzykuje bo czuje się zrobiony w....członka. Nadchodzące wybory do parlamentu UE w maju tego roku będą zapewne obfitować w niekontrolowane ruchu zwolenników rozwodu z flagą z żółtymi gwiazdkami jak też jej przeciwników.

A tak na marginesie, mimo że negatywnie oceniam dokonania Teresy Em to trochę wstyd, że nosi ona to samo nazwisko co Brian May, legendarny gitarzysta Queen.
Pewnie nie są rodziną lub raczej na pewno nie są , ale to tak jakby okazało się, że szpiegiem rosyjskim w Polsce jest ktoś o nazwisku Małysz.
I trudno to przyjąć i niełacno o tym opowiadać, prawda?

Zmieniając temat, istnieje realne zagrożenie, że za dwanaście lat nasza planeta Ziemia utonie w śmieciach, poziom wód oceanicznych się podniesie ponad metr a przydatność oddychania powietrzem będzie na poziomie jaki prezentuje Śląsk czyli beznadziejnym.

To wszystko, jak to zwykle bywa obliczyli amerykańscy naukowcy.
Nigdy w takich przypadkach nie padają konkretne nazwiska tylko ogólniki typu "Jacka Danielsa uznali za szkodliwego naukowcy z Uniwersytetu w Tennessee" (a w tym mieście mieści się nomen omen destylarnia Jacka założona w 1866 roku).

Dlatego wierzę w to, że ekologiczny kataklizm się zbliża i musimy sami zadbać o to by nie zaśmiecać naszej planety, ale powtarzanie w kółko, że wszystko zbadali amerykańscy naukowcy jest po pierwsze śmieszne a po drugie sugeruje, że w innych częściach świata nie ma naukowców lub ich wiedza zatrzymała się przed teorią Kopernika na temat obrotu ciał niebieskich.

Co do obrotu ciał, to z pewną trwogą śledzę majtkowe neverendingstory w wykonaniu Justyny Żyły, byłej żony (na)skoczka narciarskiego Piotra Żyły.

Ogólnie przesłanie Justyny do byłego męża jest proste niczym założenie prezerwatywy przez
Roberta Biedronia a mianowicie "a teraz ciulu żałuj, że takiego ciała nie masz w łóżku koło siebie". Rozumiem ,że zemsta kobiet jest daniem, które smakuje najlepiej na zimno, ale fotki Justyny dostępne w internecie są na poziomie.....żubra z Puszczy Augustowskiej, który niechcący pokazał cztery litery. No sami zobaczcie...

http://bi.gazeta.pl/im/dc/4d/16/z23387100IH,Justyna-Zyla.jpg

Justyna Zet jest równie drewniana w swym pozowaniu co ta chata w której się znajduje, prawda ? Poza tym jej liczne wpisy czego ma żałować Piotr a czego nie sugerują, że....jej własny mąż nie widział jej nigdy w stroju Ewy lub spółkowali zawsze po....ciemku.

Co stroju Ewy, chodzi za mną niczym upierdliwy świadek Jehowy lub akwizytor, piosenka Cleo & Mesajah "Eva". Piękny teledysk, piękna Cleo i dredowy Mesajah no i ta muzyka....

Obejrzyjcie koniecznie....
https://www.youtube.com/watch?v=dSLDox4tzxs

I jeszcze jedno, z okazji 1 kwietnia czyli Prima Aprilis wyślijcie kartkę z serduszkiem politykowi , którego nie lubicie, może zrozumie aluzję...

piątek, 6 lipca 2018

"Nocny Kochanek" czyli pomysł na słowiańskie heavy !


Niedawna porażka naszej reprezentacji na mundialu w Rosji oraz fala internetowego hejtu na naszych piłkarzy uświadomiła mi, że jesteśmy narodem o poglądach typu czarno-białe i żadnego odcienia pośrodku. Jesteśmy rzymskim motłochem, tłuszczą żądną emocji, darmowej kiełbasy i piwa.

Nasze uwielbienie Lewandowskiego graniczące z chęcią stawiania jemu pomników lub zmuszania go do kandydowania na prezydenta RP szybko przerodziło się w nienawiść na poziomie posłów PIS, gdy ktoś im (nie daj Boże) zarzuci łamanie Konstytucji. Stało się, odpadliśmy, drużyna wraca do domu i teraz oprócz zwolnienia trenera Nawałki, trzeba się zastanowić nad montażem lub demontażem naszej jedenastki , tak aby powalczyć o awans do Euro 2020.

Natomiast jest dla mnie tajemnicą na miarę kodów Enigmy, dlaczego nasi piłkarze, na czele z bogiem Słońce Robertem El w zagranicznych klubach strzelają bramki co pięć minut natomiast w szeregach reprezentacji dopada ich niemoc, brak sił czy impotencja ( piłkarska oczywiście).

Co do impotencji to kojarzy mi się ona w ostatnich tygodniach z Platformą Obywatelską, która pomału staje się opozycją wycofaną, zanikającą i ogólnie bez jaj. Włodarze PO wydają się być zepchnięci do politycznego narożnika niczym Andrzej Gołota w pojedynku z Lennoxem Lewisem w 1997 roku, Wybory samorządowe - już na tej jesieni a parlamentarne - za rok. Czy Platformie uda się uciec z czarnej dziury politycznej i wrócić na scenę polityczną to się okaże. Nie wiem czy Grzegorz Schetyna jest w stanie poprowadzić swoich kolegów i koleżanki do zwycięstwa.

Natomiast nie chcę, nie życzę sobie aby w mieście w którym mieszkam rządził od jesieni, Pan Patyk Bylejaki, który nawet nie jest magistrem prawa a zastępuje Jego Wysokość Zbigniewa. Prezydentem mojego miasta musi być ktoś kto dba o to, aby autobusy się nie spóżniały, chodniki nie były zaplute a ilość drzew na moim osiedlu była wyższa od liczby samochodów, macie takiego kandydata ?

To tyle a na koniec koniecznie posłuchajcie zespołu NOCNY KOCHANEK, którego wokalista chce śpiewać jak Bruce z Iron Maiden i nawet dobrze mu to wychodzi. Świetne gitary, solówki i granie z wykopem plus zabawne texty:
https://www.youtube.com/watch?v=KhGNOJg-1s4

Ten zespól to moje odkrycie roku 2018 a co tam....

wtorek, 13 lutego 2018

Gdy mróz szczypie w tyłek włączcie ...Scorpions !


Patrząc w kalendarz uświadomiłem sobie ( o zgrozo !), że mój blog ma już lat sześć. Pamiętam, że będąc w tym wieku moje mleczne zęby były w nieustannym roamingu, także nawet szkolny stomatolog nie był na bieżąco z ich aktualną liczbą. Były to również czasy kiedy aparat do wiercenia w zębach miał pas transmisyjny niczym wiertarka w PGR. Obroty miał na poziomie 100 na godzinę, co powodowało nieznośne męki na fotelu dentystycznym. Obecne aparaty mają średnią obrotową na poziomie silnika odrzutowego, dodatkowo chłodząc Wasze zbolałe zęby i dziąsła zimną wodą.


Pamiętam również, że nie było telefonów komórkowych i jeśli byłem umówiony pod trzepakiem z podwórkową bandą o 17:00 to oznaczało, że tam będą choćby nawet sam Gorbaczow miał wpaść na nasze osiedle z gospodarską wizytą.
Również na odnotowanie zasługuje fakt, że nie było restauracji McDonald's były natomiast swojskie budki kempingowe z zapiekankami.

 I jakoś dało się żyć, prawda ?
Zmieniając temat, ostatnie newsy na temat kto kogo mordował w trakcie drugiej wojny światowej i udowadnianie tego za pomocą ustaw budzi mój niepokój na miarę jechania autostradą A2 o zmroku bez włączonych świateł. Na litość boską od wojny minęło dobre siedemdziesiąt lat! Obozy koncentracyjne typu Oświęcim, Dachau, Treblinka, Majdanek i inne zakładali popieprzeni adiutanci kretyna z wąsikiem i masowo mordowano tam Żydów, Polaków, Cyganów, Rosjan oraz inne narody nie licząc dzieci.


Oczywiście, były przypadki Polaków, którzy za pieniądze wydawali Żydów Niemcom, choćby nawet w okupowanej Warszawie. Podobnie w Jedwabnem , Polacy nie mieli wyboru i  "musieli" zapędzić Żydów do stodoły i podpalić, bo wokół stało trzydziestu esesmanów. Czy musieli to inna sprawa i nie nam to oceniać bo w obliczu śmierci nie każdy jest herosem odwagi jak Maksymilian Kolbe. Natomiast mimo ,że premier Morawiecki swoją facjatą przypomina pryszczatego studenta, który właśnie zapalił pierwszego jointa na imprezie, to mogę jedynie przyklasnąć temu, że nikt nie ma prawa ani na tym świecie ani w kosmosie używać jakże krzywdzącej nazwy "polish death camps".

Co do tematu śmierci to z biciem serca patrzyłem w szklane okienko, licząc na to, że jednak Tomek Mackiewicz zostanie również uratowany z piekła pod Nanga Parbat. Niestety, po dwóch tygodniach nie ma szans, aby żył.


Zdumiała mnie za to cała gromada piwoszy, hejterowców i zadymiarzy która z perspektywy kanapy, wersalki lub baru za rogiem ochoczo wdała się w dyskusję czy Elizabeth Revol mogła Tomka holować, czy Denis Urubko szedł za pomału i czy helikopter mógł "jednak" lądować.

No więc posłuchajcie mnie uważnie, wy wszyscy którzy nie macie pojęcia o czym mówicie:

Po pierwsze nie macie pojęcia jak straszne warunki panują tam na Nanga Parbat, gdzie w nocy może być - 50 a w dzień, jak dobrze pójdzie - 35.
Po drugie wasze doświadczenie gór jest związane tylko i wyłącznie z wycieczką na Morskie Oko, gdzie żeście szli w klapkach z piwkiem w ręku a Wasze kobiety miały na nogach obcasy, na palcach tipsy a żadne z Was nie miało choćby zapasowej odzieży gdyby nagle spadł deszcz co jest w górach kwestią sekundy.
Po trzecie, nikt z Was nie przebył by prawie kilometra w ciągu ośmiu godzin wchodząc na pionową ścianę, aby uratować Elizabeth, bo normalnie taki odcinek się pokonuje w ciągu doby.


 Dlatego lepiej nie komentujcie czegoś na czym się nie znacie, zostańcie na swych kanapach, oglądając "Miodowe Lata" i pijąc z puszki piwo "VIP" z Biedronki za jedyne 1 zł 45 groszy, dobrze ?

Zmieniając temat - ostatnio na You Tube zauważyłem coś co mi poprawia humor. I nie jest to intymne video z kąpieli w wannie z Mariah Carey lub poranny makijaż w wykonaniu JLO. Polska formacja nazywa się "Bovska" na jej czele, jak się łatwo domyśleć stoi Magda GraBOVSKA - Wacławek.
W teledysku do piosenki "Kaktus" towarzyszy jej dwóch zarośniętych hipsterów z których jeden wyczynia cuda swoim językiem i gardłem wydając z siebie a to warczenie wilka a to epileptyczny łoskot niby spadających skał a drugi nabija rytm na skromnym zestawie perkusyjnym w stylu Charliego Wattsa z The Rolling Stones.
https://www.youtube.com/watch?v=w6ZPQ_gOdQE

Prawda, że fajne ?
Dwa lata temu Sarsa pokazała, że pop w wydaniu alternatywnym może smakować, teraz BOVSKA ciągnie ten wątek na swój sposób.

A dla tych, którzy niechcący zasnęli słuchając tego czegoś, mam materiał, który trzeba wysłuchać w opcji "Volume Full" - jest to genialny, kosmiczny i pędzący niczym Pendolino koncert Scorpions, którzy tego lata będą w Polsce. Ich show zarejestrowano w listopadzie 2017 w Moskwie.
https://www.youtube.com/watch?v=3jZ1R4LEfNQ
Oprócz wirtuozerii gitarzystów, widać, że wszyscy muzycy bawią się świetnie, łącznie z basistą - Polakiem Pawłem Mąciwodą, notabene nie dziwi mnie, że z takim nazwiskiem gra w tym zespole.
Jak widać na plakacie do zespołu dołączył Mikkey Dee z Motorhead.


 Weźcie głośniki na full, a gdyby sąsiedzi mieli coś przeciwko - zawsze możecie szybko zmienić na Sarsę lub BOVSKĄ, gdy zapuka patrol Policji do Waszych drzwi....
 

poniedziałek, 18 grudnia 2017

O tym jak zbudować kominek i dlaczego prostytutki robią notatki


Niedawno przeglądając youtube natknąłem się na najbardziej dziwny video blog na świecie.
Para dwudziestolatków ma sklep internetowy w którym sprzedaje kosmetyki, mydło, powidło i koszulki i prawdopodobnie żyje z tego.

Co w tym dziwnego zapytacie?
Nic szczególnego, tak robi prawdopodobnie miliard osób na tym świecie natomiast z regularnością co 3 minuty pojawia się na ich kanale nowy filmik. Każdy z nich przynosi nowe i rewelacyjne newsy z ich życia.
A to, że ich córeczka wydaliła z niemowlęcych jelit kupę wielkości Stadionu Narodowego, a to, że Darek złożył kominek z Ikei i tym podobne.
Również Karolina - jego partnerka raczy widzów filmikami typu "dziś mam dzień bez makijażu no to się tym pochwalę" albo "właśnie jak widać jedziemy na zakupy do Tesco i to będzie na pewno niezapomniane przeżycie".

Rozumiem, że sam fakt narodzin córki jest godny uwagi, chociaż przydałby się też bez wątpienia filmik z momentu poczęcia  plus okoliczności typu czy były świece,wino i łosoś na kolację,  czy w tle grał Duke Ellington czy Slayer i jaki to był dzień cyklu, bo to, że był to dzień płodny nie ulega kwestii.

Reasumując, video blog służy rozkręcaniu sklepu internetowego, natomiast na litość boską jaki sens ma epatowanie całego świata szczegółami, których doświadcza każdy Kowalski typu wyjazd do Ikei, poranna kawa, zapchany sedes czy wzdęcia u malucha ?

Zmieniając temat, ostatnio  do internetu wyciekły sex notatki warszawskich prostytutek.
Wiadomo, że przedstawicielki najstarszego zawodu świata rzadko sięgają po długopis, żeby notować lub jeśli już to długopis wykorzystują do innych celów, ale tym razem cała Polska dowiedziała się sporo pikantnych szczegółów:



Z tej podręcznej mapy seksu płatnego w Warszawie widać jak na dłoni, że z usług i ud cór Koryntu korzystali panowie w każdej niemal dzielnicy.

Oczywiście dziewczęta wymieniały się tym cennym notatnikiem między sobą nie tylko, aby dodać wpis typu "Kowalski, Modzelewskiego, myli anal z oralem", ale też aby ustrzec się wzajemnie przed zawodnikami, którzy nie chcą płacić lub oczekują, że zmysłowa Patrycja będzie mieć przy pończochach terminal do płatności kartą.

A tak serio, zawsze zastanawiam się ilekroć na poboczu drogi widzę taką "Patrycję" w stringach mimo mrozu, jak bardzo trzeba dać się komuś zmanipulować wizją łatwej kasy, żeby sprzedawać się na ulicy lub gdzieś w trasie pomiędzy Poznaniem a Warszawą, Oczywiście etat kasjerki w Biedronce lub Rossmanie jest mniej emocjonujący, ale czy warto? Raczej nie...

I na koniec coś a konkretnie piosenka, która za mną chodzi od tygodnia:

https://www.youtube.com/watch?v=w6ZPQ_gOdQE

Posłuchajcie przy głośnikach włączonych na full, nawet jeśli sąsiedzi będą innego zdania !

czwartek, 16 listopada 2017

Być tatą czy mieć Tatę, oto jest dylemat !


Często korzystam z metra warszawskiego. Co w tym dziwnego zapytacie? A no nic, poza faktem, że już niedługo będziemy mogli spokojnie słuchać Słowa Bożego na peronie. Montaż ambonek się już zaczął i to na dobre....


Kwestią do ustalenia są pory czytań lub ewentualny podział praktykowany w zakonach czyli jutrznia około 6 rano, potem modlitwy przedpołudniowe i popołudniowe między 10 a 13 i tak dalej.

Zmieniając temat, od paru dni wszyscy Polacy i nawet nielegalnie przebywający u nas Romowie mogą korzystać z systemu o złowieszczej nazwie CEPIK czyli Centralnie Enumeratywnie Popieprzona Identyfikacja Komunistów czy jakoś tak. Chaos jaki panuje od paru dni przy rejestracji pojazdów jest niczym przeciętny utwór techno- nie ma tam ładu, składu tylko słuchać miarowe umc, umc, umc jako znak że nastoletni dj, który go skomponował był pod kreską i to raczej nie finansową. 

Z nowym systemem nie można zrobić nic, -próby rejestracji nowego samochodu po godzinie wyczekiwania idą na marne, podobnie w przypadku wyrobienia nowego dowodu rejestracyjnego czy zamontowania haka, Jak zwykle winnych nie ma a urzędnicy przerzucają się odpowiedzialnością niczym piłeczką pingpongową. Co ambitniejsze Wydziały przygotowały dla rozwścieczonych klientów kolorową dupokryjkę:


Czyli według starej zasady szewc zawinił a powiesili....Ministra Cyfryzacji.
Jak wyczytałem są przypadki, że najbardziej ambitni urzędnicy próbują wszystko spisywać na papierze mylnie wpisując pojemność silnika dla dwudziestoletniego Seicento jako 3,5 litra a dla właśnie rejestrowanego Astona Martina DB9 1,2 litra. 

Nie wiadomo ile potrwa ten czas Hadesu, Inaczej wszyscy dilerzy samochodowi zaprzestaną wyprzedaży rocznika 2017 skoro nie będzie można tych samochodów rejestrować, prawda? To z kolei spowoduje zapaść rynku moto i w niedługim czasie wszyscy będziemy jeździć żałosnym wozidełkiem z Indii czyli Tatą:


Wiem, to coś ma cztery koła z masłą orzechowego, silnik z kauczukowymi przekładniami biegów i dach z tego materiału co biustonosze Joanny Krupy. Ich cena na allegro oscyluje wokół dwunastu tysięcy lub tysiąca trzystu w zależności od tego czy jest to oferta z Podhala czy Podlasia....
Reasumując, jeśli CEPIK się nie podniesie duchowo, informatycznie i tak dalej grozi nam zalew Taty a co za tym idzie zalew Tatry wskutek narodowej frustracji.

I jeszcze jedno, ktoś wie kim jest nowa dziewczyna Antoniego M. ?



niedziela, 19 marca 2017

Nie wierzcie reklamom - one są jedną wielką fikcją !


Liczba pomyłek językowych i wpadek słownych szerzy się w przestrzeni publicznej niczym ospa w przedszkolach w późnych latach osiemdziesiątych. Pamiętam jak po upadku czerwonego systemu każda budka z bułkami lub zapluty warzywniak musiała być koniecznie jako "shop" lub "centrum handlowe". Również te szaleństwo dotknęło sporą ilość kancelarii adwokackich i firm audytorskich.
Z nazw poniżej, ciężko wywnioskować (gdy ktoś nie zna tego rynku) co to za firma i co oferuje.

Zobaczcie sami:
-Wierzbowski Eversheds Sutherland (warzywa, podzespoły do sokowirówek?)
- PricewaterhouseCoopers (miejskie wodociągi, hurtownie koperku i mięty?)
- Ernst & Young (sieć przedszkoli, ubranka dla dzieci?)
- Linklaters (dostawca internetu, lub tv w opcji HD?)
- Deloitte (waciki kosmetyczne, turbosprężarki do ciężarówek?)

Ani słowa, choćby skromne "lawyers", "tax", "law" jeśli już nazwa ma być obcojęzyczna, prawda?

Oczywiście są to znane kancelarie i firmy, działające w naszych realiach na tyle długo, że ktoś słysząc PricewaterhouseCoopers nie sądzi, że jest to firma wodociągowa, dostarczająca czystą wodę do kranu a w przypadku Linklaters, że ma do czynienia z dostawcą tv lub internetu (chociaż nazwa jest w tym przypadku cholernie myląca).

Wiem również, że fuzje firm wymagają lub wręcz wymuszają zmianę nazwy na korzyść wspólnika, którego udziały będą dominować, ale - na litość boską czy nie można nazwać się po prostu od nazwisk założycieli - np. "Domański Zakrzewski Palinka" lub "Jolanta Wolff Kancelaria".
To chyba oczywiste, że w dobie migających reklam w internecie, w tramwaju czy metrze NAZWA jest czymś co ewentualny klient zapamięta i sprawdzi jak się z taką firmą skontaktować.

Można też łączyć w nazwie przyjemne z pożytecznym:


Klub fitness na warszawskim Ursynowie dla adwokatów i wszystko jasne. Tak nawiasem mówiąc, zestaw samochodów użytkowników tego klubu splendoru raczej nie przynosi - Astra, Yaris sprzed 15 lat, Corsa 1.2 z czasów kiedy nikt nie wiedział co to WIFI i Citroen, który z tyłu wygląda jak rozgnieciony banan.

Zamykając temat radosnego słowotwórstwa, Centrum Kultury na Mokotowie bije na głowę swoim banerem w którym angielskie słowo "ALL" zostało napisane jak poniżej:



Zmieniając temat, okazuje się, że pobyt w markecie budowlanym może zaskoczyć. Niedawno będąc w Leroy Merlin natknąłem się na...czujnik czadu !!


Będąc daleko od podejrzenia, że jest to wykrywacz nielegalnych emigrantów z Czadu, czyli państwa w środkowej Afryce skonstatowałem, że należy to urządzenie  przetestować pod kątem muzyki. I faktycznie nie pomyliłem się, pośpiesznie odtworzony z YouTube kawałek Panthery https://www.youtube.com/watch?v=7m7njvwB-Ks spowodował, że czujnik osiągnął swoje wyżyny na wyświetlaczu, natomiast zupełnie nie reagował na Justina Bibera https://www.youtube.com/watch?v=DK_0jXPuIr0

Czekam zatem na wynalazki podobnego typu czyli czujnik głupoty w przestrzeni politycznej, reagujący na kłamstwa w trakcie debat sejmowych, katalizator do mleka, które pijemy na co dzień, ponieważ te z logiem UHT ma tyle wspólnego z prawdziwym mlekiem co pobożny chasyd z imprezami techno.

I jeszcze jedno - nie wierzcie reklamom, bo one są jedną wielką fikcją. Napój Black, który z dumą promuje Mike Tyson nie ma żadnych właściwości pobudzająco-motywująco-energetycznych. Dowód? Proszę bardzo, będąc w metrze około 6.30 rano zauważyłem konsumenta, który popijał dzielnie tą miksturę i ...zasnął snem beztroskiego niemowlaka !


wtorek, 24 stycznia 2017

Jezus z Nazaretu a kwestia płacenia kredytu !


Koniec roku 2016 przyniósł niestety wiadomość o śmierci Georga Michaela. Słysząc to w radio długo nie mogłem uwierzyć, że był to realny "Last Christmas" dla wykonawcy, którego mam całą dyskografię. Zarówno z "Wham" jak i solo. Mało kto jak George dbał o dźwięk, był swoistym dżentelmanem muzycznym, który swe kompozycje dopieszczał, polerował, po to by osiągnąć niezapomniany efekt finałowy. 

Pamiętam połowę podstawówki i szkolną zabawę, na której z ówczesnego Grundiga na kasety podłączonego do tonsilowskich kolumn leciało "One more try" https://www.youtube.com/watch?v=bG5N3GC-m20 Takiego czarodzieja dźwięku, vokalu i teledysku już raczej nie będzie nam danego oglądać, pozostaje zatem poczciwy You tube lub inne media.
Aż strach pomyśleć, kto w tym roku odejdzie z grona muzyków, aktorów czy sportowców.

Zmieniając temat, osoby które zaciągnęły kredyt na swoje mieszkanie we frankach, łatwego życia nie mają. Kurs waluty kraju, który słynie z pysznego sera i studia w którym Queen nagrał "Made in heaven" podlega wahaniom niczym emocje nastolatki, która doświadcza radości i trudów pierwszego cyklu w życiu. Ostatnio w sieci natrafiłem na nietypowe ogłoszenie "15.01.2017 r. w niedzielę w II rocznicę „czarnego czwartku” o godz. 13 w kościele Sanktuarium Matki Boskiej Łaskawej na Starym Mieście w Warszawie ( obok katedry), zostanie odprawiona msza św. w intencji „O sprawiedliwe rozstrzygnięcie kwestii kredytów we frankach oraz o mądrość i odwagę dla tych, którzy o to zabiegają.”.

Ciekawe co na to miejscowy biskup lub rektor Sanktuarium natomiast treść tej intencji woła o pomstę do...piekła ! Nie mam pojęcia co na to Stwórca, natomiast mam w pamięci upierdliwego Izraelitę, który szedł za cieślą z Nazaretu domagając się, aby ten swoim słowem i mocą spowodował, aby brat był łaskaw kapnąć co nieco jemu ze swego spadku. Mesjasz delikatnie mówiąc spuścił go na bambus, twierdząc, że " człowieku, któż mnie ustanowił sędzią lub rozjemcą miedzy Wami" ? Rozumiem frustrację ludzi, którym bank obiecał gruszki na palmie a potem mówiąc delikatnie puścił z torbami, natomiast poddawanie tej kwestii pod intencję mszalną jest pomyleniem pojęć na miarę zapytania Świadka Jehowy czy pójdzie na Pasterkę lub Paschę Wielkanocną.

Co do świadków Jehowy z aprobatą patrzę jak rozstawiają swoje przenośne kramiki na ulicach naszych miast, stojąc w deszczu, palącym słońcu, zawsze gotowi do dyskusji, która zwykle zaczyna się od tematu "czy Jezus był/jest Bogiem". Ich argumentacja na temat eternitalne jest dla mnie nie do przyjęcia, natomiast znajomość Bibli, mimo, że wybiórcza jest godna aplauzu, bo często "ultra-hiper-gorliwi" katolicy Księgi Izajasza szukają...obok Apokalipsy !

To wszystko prowadzi mnie do wniosku, że przemoc w dziedzinie wiary jest dla mnie czymś....absurdalno-obrzydliwie-nieznośnym. Co mam na myśli, zapytacie? A wszelkie wyprawy krzyżowe, które nie miały nic wspólnego z obroną wiary.  Oczywiście, oficjalny powód wypraw jest znany - obrona chrześcijaństwa i miejsc świętych przed ówczesną muzułmańską napastliwością. Ale też...liczny tabun rycerzy siedział bezczynnie na swych włościach, gnębiąc swych poddanych lub wchodził w nie do końca jasne relacje z dziewczętami z dworskich czworaków. Dlatego mobilizacja wojenna raz na jakiś czas była konieczna niczym umycie zębów przed spaniem a i rycerski rynsztunek nie pokrywał się wtedy rdzą lub innymi mało chlubnymi substancjami. 

Podczas wypraw krzyżowych pomału kiełkowało pojęcie ksenofobii, czyli tłumacząc na nasz język "moja jest racja a moja racja jest bardziej mojsza niż Twojsza" https://www.youtube.com/watch?v=SnkZGN_xIVs

Gdyby wtedy istniał UNICEF (który założył Polak dr. Ludwik Rajchman) na pewno by protestował przeciwko krucjacie dzieci z roku 1212. Była ona prowadzona przez grupę francuskich i włoskich kaznodziejów ludowych, zgromadziła kilkadziesiąt tysięcy dzieci, które załadowano na okręty weneckie i genueńskie. Większość dzieci zginęła z głodu na okrętach, reszta została wysadzona na Cyprze lub sprzedana w niewolę muzułmanom. Totalna porażka za którą nikt do tej pory nie został kopnięty i to mocno w tyłek lub inną część ciała. Pewnie niektórzy z Was już sięgają po kamień rzucony w moim kierunku, twierdząc, że Rajchman był zdeklarowanym masonem. Był i co z tego ? Jakikolwiek fundamentalizm, radykalizm, nihilizm i wszystkie "IZMY" są dla mnie podejrzane, jak ludzie którzy im hołdują lub się nimi nakręcają, z zupełną szkoda dla samych siebie i społeczeństwa.

Na koniec tutaj coś jeszcze z kolekcji niezapomnianych evergreenów Georga Michaela. Możecie zrobić głośniej, dobrze ?