czwartek, 16 listopada 2017

Być tatą czy mieć Tatę, oto jest dylemat !


Często korzystam z metra warszawskiego. Co w tym dziwnego zapytacie? A no nic, poza faktem, że już niedługo będziemy mogli spokojnie słuchać Słowa Bożego na peronie. Montaż ambonek się już zaczął i to na dobre....


Kwestią do ustalenia są pory czytań lub ewentualny podział praktykowany w zakonach czyli jutrznia około 6 rano, potem modlitwy przedpołudniowe i popołudniowe między 10 a 13 i tak dalej.

Zmieniając temat, od paru dni wszyscy Polacy i nawet nielegalnie przebywający u nas Romowie mogą korzystać z systemu o złowieszczej nazwie CEPIK czyli Centralnie Enumeratywnie Popieprzona Identyfikacja Komunistów czy jakoś tak. Chaos jaki panuje od paru dni przy rejestracji pojazdów jest niczym przeciętny utwór techno- nie ma tam ładu, składu tylko słuchać miarowe umc, umc, umc jako znak że nastoletni dj, który go skomponował był pod kreską i to raczej nie finansową. 

Z nowym systemem nie można zrobić nic, -próby rejestracji nowego samochodu po godzinie wyczekiwania idą na marne, podobnie w przypadku wyrobienia nowego dowodu rejestracyjnego czy zamontowania haka, Jak zwykle winnych nie ma a urzędnicy przerzucają się odpowiedzialnością niczym piłeczką pingpongową. Co ambitniejsze Wydziały przygotowały dla rozwścieczonych klientów kolorową dupokryjkę:


Czyli według starej zasady szewc zawinił a powiesili....Ministra Cyfryzacji.
Jak wyczytałem są przypadki, że najbardziej ambitni urzędnicy próbują wszystko spisywać na papierze mylnie wpisując pojemność silnika dla dwudziestoletniego Seicento jako 3,5 litra a dla właśnie rejestrowanego Astona Martina DB9 1,2 litra. 

Nie wiadomo ile potrwa ten czas Hadesu, Inaczej wszyscy dilerzy samochodowi zaprzestaną wyprzedaży rocznika 2017 skoro nie będzie można tych samochodów rejestrować, prawda? To z kolei spowoduje zapaść rynku moto i w niedługim czasie wszyscy będziemy jeździć żałosnym wozidełkiem z Indii czyli Tatą:


Wiem, to coś ma cztery koła z masłą orzechowego, silnik z kauczukowymi przekładniami biegów i dach z tego materiału co biustonosze Joanny Krupy. Ich cena na allegro oscyluje wokół dwunastu tysięcy lub tysiąca trzystu w zależności od tego czy jest to oferta z Podhala czy Podlasia....
Reasumując, jeśli CEPIK się nie podniesie duchowo, informatycznie i tak dalej grozi nam zalew Taty a co za tym idzie zalew Tatry wskutek narodowej frustracji.

I jeszcze jedno, ktoś wie kim jest nowa dziewczyna Antoniego M. ?



niedziela, 19 marca 2017

Nie wierzcie reklamom - one są jedną wielką fikcją !


Liczba pomyłek językowych i wpadek słownych szerzy się w przestrzeni publicznej niczym ospa w przedszkolach w późnych latach osiemdziesiątych. Pamiętam jak po upadku czerwonego systemu każda budka z bułkami lub zapluty warzywniak musiała być koniecznie jako "shop" lub "centrum handlowe". Również te szaleństwo dotknęło sporą ilość kancelarii adwokackich i firm audytorskich.
Z nazw poniżej, ciężko wywnioskować (gdy ktoś nie zna tego rynku) co to za firma i co oferuje.

Zobaczcie sami:
-Wierzbowski Eversheds Sutherland (warzywa, podzespoły do sokowirówek?)
- PricewaterhouseCoopers (miejskie wodociągi, hurtownie koperku i mięty?)
- Ernst & Young (sieć przedszkoli, ubranka dla dzieci?)
- Linklaters (dostawca internetu, lub tv w opcji HD?)
- Deloitte (waciki kosmetyczne, turbosprężarki do ciężarówek?)

Ani słowa, choćby skromne "lawyers", "tax", "law" jeśli już nazwa ma być obcojęzyczna, prawda?

Oczywiście są to znane kancelarie i firmy, działające w naszych realiach na tyle długo, że ktoś słysząc PricewaterhouseCoopers nie sądzi, że jest to firma wodociągowa, dostarczająca czystą wodę do kranu a w przypadku Linklaters, że ma do czynienia z dostawcą tv lub internetu (chociaż nazwa jest w tym przypadku cholernie myląca).

Wiem również, że fuzje firm wymagają lub wręcz wymuszają zmianę nazwy na korzyść wspólnika, którego udziały będą dominować, ale - na litość boską czy nie można nazwać się po prostu od nazwisk założycieli - np. "Domański Zakrzewski Palinka" lub "Jolanta Wolff Kancelaria".
To chyba oczywiste, że w dobie migających reklam w internecie, w tramwaju czy metrze NAZWA jest czymś co ewentualny klient zapamięta i sprawdzi jak się z taką firmą skontaktować.

Można też łączyć w nazwie przyjemne z pożytecznym:


Klub fitness na warszawskim Ursynowie dla adwokatów i wszystko jasne. Tak nawiasem mówiąc, zestaw samochodów użytkowników tego klubu splendoru raczej nie przynosi - Astra, Yaris sprzed 15 lat, Corsa 1.2 z czasów kiedy nikt nie wiedział co to WIFI i Citroen, który z tyłu wygląda jak rozgnieciony banan.

Zamykając temat radosnego słowotwórstwa, Centrum Kultury na Mokotowie bije na głowę swoim banerem w którym angielskie słowo "ALL" zostało napisane jak poniżej:



Zmieniając temat, okazuje się, że pobyt w markecie budowlanym może zaskoczyć. Niedawno będąc w Leroy Merlin natknąłem się na...czujnik czadu !!


Będąc daleko od podejrzenia, że jest to wykrywacz nielegalnych emigrantów z Czadu, czyli państwa w środkowej Afryce skonstatowałem, że należy to urządzenie  przetestować pod kątem muzyki. I faktycznie nie pomyliłem się, pośpiesznie odtworzony z YouTube kawałek Panthery https://www.youtube.com/watch?v=7m7njvwB-Ks spowodował, że czujnik osiągnął swoje wyżyny na wyświetlaczu, natomiast zupełnie nie reagował na Justina Bibera https://www.youtube.com/watch?v=DK_0jXPuIr0

Czekam zatem na wynalazki podobnego typu czyli czujnik głupoty w przestrzeni politycznej, reagujący na kłamstwa w trakcie debat sejmowych, katalizator do mleka, które pijemy na co dzień, ponieważ te z logiem UHT ma tyle wspólnego z prawdziwym mlekiem co pobożny chasyd z imprezami techno.

I jeszcze jedno - nie wierzcie reklamom, bo one są jedną wielką fikcją. Napój Black, który z dumą promuje Mike Tyson nie ma żadnych właściwości pobudzająco-motywująco-energetycznych. Dowód? Proszę bardzo, będąc w metrze około 6.30 rano zauważyłem konsumenta, który popijał dzielnie tą miksturę i ...zasnął snem beztroskiego niemowlaka !


wtorek, 24 stycznia 2017

Jezus z Nazaretu a kwestia płacenia kredytu !


Koniec roku 2016 przyniósł niestety wiadomość o śmierci Georga Michaela. Słysząc to w radio długo nie mogłem uwierzyć, że był to realny "Last Christmas" dla wykonawcy, którego mam całą dyskografię. Zarówno z "Wham" jak i solo. Mało kto jak George dbał o dźwięk, był swoistym dżentelmanem muzycznym, który swe kompozycje dopieszczał, polerował, po to by osiągnąć niezapomniany efekt finałowy. 

Pamiętam połowę podstawówki i szkolną zabawę, na której z ówczesnego Grundiga na kasety podłączonego do tonsilowskich kolumn leciało "One more try" https://www.youtube.com/watch?v=bG5N3GC-m20 Takiego czarodzieja dźwięku, vokalu i teledysku już raczej nie będzie nam danego oglądać, pozostaje zatem poczciwy You tube lub inne media.
Aż strach pomyśleć, kto w tym roku odejdzie z grona muzyków, aktorów czy sportowców.

Zmieniając temat, osoby które zaciągnęły kredyt na swoje mieszkanie we frankach, łatwego życia nie mają. Kurs waluty kraju, który słynie z pysznego sera i studia w którym Queen nagrał "Made in heaven" podlega wahaniom niczym emocje nastolatki, która doświadcza radości i trudów pierwszego cyklu w życiu. Ostatnio w sieci natrafiłem na nietypowe ogłoszenie "15.01.2017 r. w niedzielę w II rocznicę „czarnego czwartku” o godz. 13 w kościele Sanktuarium Matki Boskiej Łaskawej na Starym Mieście w Warszawie ( obok katedry), zostanie odprawiona msza św. w intencji „O sprawiedliwe rozstrzygnięcie kwestii kredytów we frankach oraz o mądrość i odwagę dla tych, którzy o to zabiegają.”.

Ciekawe co na to miejscowy biskup lub rektor Sanktuarium natomiast treść tej intencji woła o pomstę do...piekła ! Nie mam pojęcia co na to Stwórca, natomiast mam w pamięci upierdliwego Izraelitę, który szedł za cieślą z Nazaretu domagając się, aby ten swoim słowem i mocą spowodował, aby brat był łaskaw kapnąć co nieco jemu ze swego spadku. Mesjasz delikatnie mówiąc spuścił go na bambus, twierdząc, że " człowieku, któż mnie ustanowił sędzią lub rozjemcą miedzy Wami" ? Rozumiem frustrację ludzi, którym bank obiecał gruszki na palmie a potem mówiąc delikatnie puścił z torbami, natomiast poddawanie tej kwestii pod intencję mszalną jest pomyleniem pojęć na miarę zapytania Świadka Jehowy czy pójdzie na Pasterkę lub Paschę Wielkanocną.

Co do świadków Jehowy z aprobatą patrzę jak rozstawiają swoje przenośne kramiki na ulicach naszych miast, stojąc w deszczu, palącym słońcu, zawsze gotowi do dyskusji, która zwykle zaczyna się od tematu "czy Jezus był/jest Bogiem". Ich argumentacja na temat eternitalne jest dla mnie nie do przyjęcia, natomiast znajomość Bibli, mimo, że wybiórcza jest godna aplauzu, bo często "ultra-hiper-gorliwi" katolicy Księgi Izajasza szukają...obok Apokalipsy !

To wszystko prowadzi mnie do wniosku, że przemoc w dziedzinie wiary jest dla mnie czymś....absurdalno-obrzydliwie-nieznośnym. Co mam na myśli, zapytacie? A wszelkie wyprawy krzyżowe, które nie miały nic wspólnego z obroną wiary.  Oczywiście, oficjalny powód wypraw jest znany - obrona chrześcijaństwa i miejsc świętych przed ówczesną muzułmańską napastliwością. Ale też...liczny tabun rycerzy siedział bezczynnie na swych włościach, gnębiąc swych poddanych lub wchodził w nie do końca jasne relacje z dziewczętami z dworskich czworaków. Dlatego mobilizacja wojenna raz na jakiś czas była konieczna niczym umycie zębów przed spaniem a i rycerski rynsztunek nie pokrywał się wtedy rdzą lub innymi mało chlubnymi substancjami. 

Podczas wypraw krzyżowych pomału kiełkowało pojęcie ksenofobii, czyli tłumacząc na nasz język "moja jest racja a moja racja jest bardziej mojsza niż Twojsza" https://www.youtube.com/watch?v=SnkZGN_xIVs

Gdyby wtedy istniał UNICEF (który założył Polak dr. Ludwik Rajchman) na pewno by protestował przeciwko krucjacie dzieci z roku 1212. Była ona prowadzona przez grupę francuskich i włoskich kaznodziejów ludowych, zgromadziła kilkadziesiąt tysięcy dzieci, które załadowano na okręty weneckie i genueńskie. Większość dzieci zginęła z głodu na okrętach, reszta została wysadzona na Cyprze lub sprzedana w niewolę muzułmanom. Totalna porażka za którą nikt do tej pory nie został kopnięty i to mocno w tyłek lub inną część ciała. Pewnie niektórzy z Was już sięgają po kamień rzucony w moim kierunku, twierdząc, że Rajchman był zdeklarowanym masonem. Był i co z tego ? Jakikolwiek fundamentalizm, radykalizm, nihilizm i wszystkie "IZMY" są dla mnie podejrzane, jak ludzie którzy im hołdują lub się nimi nakręcają, z zupełną szkoda dla samych siebie i społeczeństwa.

Na koniec tutaj coś jeszcze z kolekcji niezapomnianych evergreenów Georga Michaela. Możecie zrobić głośniej, dobrze ?

wtorek, 20 grudnia 2016

No wreszcie, mamy polską Jennifer Lopez !


Ostatnio miłą niespodzianką wykazał się stoliczny przewoźnik a mianowicie ZTM. Nie wiem dokładnie co znaczy ta nazwa, domyślam się, że być może Zrzeszenie Transseksualistów Międzynarodowych lub Zakład Transportu Międzyplanetarnego. Natomiast niespodzianka polegała na bezpłatnych przejazdach w dniu 15 grudnia z uwagi na duże zanieczyszczenie powietrza. Teoretycznie wskutek tej promocji ulice powinny świecić pustkami, za to czerwień tramwajów i żółć autobusów powinna dominować. Nic z tego, miasto korkowało się jak zwykle, zwłaszcza po 17:00 czyli w porze angielskiej tea-time. Na nieskrępowanym wejściu do metra skorzystali prawdopodobnie wszyscy terroryści, islamiści, Cyganie, Rumuni i komuniści wnosząc na perony różne pakunku, których tykających zawartości nie chcę znać.

Koniec roku przyniósł nam wiadomość o śmierci Bohdana Smolenia. Niezapomniany satyryk, komik, aktor który wraz z Zenonem Laskowikiem stworzył skecze jakich długo nie zapomnimy https://www.youtube.com/watch?v=UyQQLJJyHSE
Klasyka polskiego kabaretu, prawda?

Zmieniając temat, od jakiegoś czasu mamy na naszej scenie muzycznej polską Jennifer Lopez czyli Cleo ! Miałem okazję w roku 2004 być na koncercie chóru gospel Soul Connection, którego szeregi zasilała wtedy Joanna Klepko czyli Cleo. Już wtedy było wiadomo, że coś z tej dziewczyny będzie no i proszę ! Komitywa z tajemniczym producentem Donatanem nakręciła trampolinę, która nie chce się zatrzymać. Najnowsze dokonania architekt krajobrazu jakim jest z wykształcenia Dżoanna są tu https://www.youtube.com/watch?v=gxgeEZdneBU
i tu
https://www.youtube.com/watch?v=hxvo4KZU5yA
Mimo, że płynie w moich żyłach krew pomieszana z heavy metalowymi opiłkami to słucham tych kawałków niemal nonstop w domu, pracy czy jadąc komunikacją. Słucham też dużo nowego Bon Jovi  https://www.youtube.com/watch?v=_Ri2KEiXlNk
Jak zwykle Jon i spółka mają pomysł jak nagrać piosenki, które chciałbym ustawić, aby mnie budziły o poranku i nie tylko.

Zbliżając się do końca dzisiejszego wpisu, wypadałoby komuś dowalić, jak zwykle. Politykowi o którym Leszek Miller powiedział, że jest zerem? Administracji mojego osiedla, za dziury w jezdni o wielkości kraterów na Marsie? Kretynowi  Popkowi za to, że dostał tęgie lanie od Pudziana i w sumie oddał pojedynek bez walki? Albo Bobowi Dylanowi, że nie odebrał Nobla? Naprawdę, ciężko wyłonić jakąś organizację, człowieka, zespół lub samochód, który pobił rekordy z szeroko pojętego zakresu beznadziejności. Ewentualnie Marek Kuchciński, który...ale....chociaż....no tak...

I jeszcze jedno, Anna Lewandowska jest w ciąży, czy za parę miesięcy urodzi się nowy bóg piłki lub bogini? Zobaczymy, póki co życzę Wam dobrych Świąt i Nowego Roku! Jak zwykle, zachęcam byście wyłączyli laptopy, portale, skanery i inny szajs elektroniczny i pobyli ze sobą w te dni.

środa, 7 grudnia 2016

Nekrofile z PIS czyli różnica pomiędzy eksmisją a ekshumacją...


Jest ileś książek, których nie wypada czytać na kibelku. Jakie to książki, zapytacie? Oczywiście Biblia, książka kucharska, podręcznik młodego hydraulika oraz wiele innych. Nie wypada, ponieważ treści w nich zawarte nie pasują do otoczenia i realiów wokół. Nie słuchacie Bacha czy King Crimson do szybkiej jazdy samochodem, prawda? Z kolei tłem do wieczornych igraszek nie mogą być absolutnie Stonesi, Panthera czy Slayer. No chyba, że macie kolczyki i tatuaże w "tych" miejscach...To wszystko prowadzi mnie do wniosku, że cały ten szał przedświątecznych zakupów z Mikołąjami, reniferami czy asystentkami Mikołaja skąpo odzianymi nie pasuje do Bożego Narodzenia. Inaczej mówiąc grudniowa promocja majonezu w moim Kerfurze ma się tak do narodzenia Jezusa jak Adam Michnik do płynnej wymowy. Czy faktycznie można kupić taniej? Pewnie tak, ale większość sklepów pisząc "wyprzedaż" faktycznie utrzymuje ceny na tym samym poziomie.

Zmieniając temat, chęć udowodnienia tezy, że upadek Tupolewa sześć lat temu był wynikiem zamachu tak owładnęła rządem PIS, że nie bacząc na protesty rodzin,  poprzez Prokuraturę, która jest jemu całkowicie posłuszna, zdecydował się na ekshumację wszystkich ofiar. Ta żądzą ekshumowania jest silna, że przypomina...nekrofilię. Pomimo, że rodziny podniosły alarm, nie chcąc ponownie przechodzić przez bolesne momenty, ekipy grabarzy ochoczo ruszyły w tango, wykopując trumny, niszcząc nagrobki, że o wawelskim sarkofagu nie wspominając. Wszystko po to by w blasku fleszy minister Mamwaswdupiecierewicz mógł wygłaszać dytyramby na cześć swej zamachowej teorii. Jakie są fakty prawne a nie pisowsko-macierewiczowsko-szydłowato-oszołomskie?

Ano takie, że Sąd Okręgowy w Warszawie badał już pierwsze wnioski dotyczące ekshumacji na gruncie prawa cywilnego. Bliscy siedmiu ofiar katastrofy smoleńskiej uznali decyzje prokuratury o ekshumacjach za naruszenie ich dóbr osobistych, jakimi są pamięć i kult osoby zmarłej. W pierwszej kolejności wnosili o zabezpieczenie przez sąd ich powództwa przez zakazanie prokuraturze ekshumacji. Sąd oddalił ich wnioski o zabezpieczenie . Sąd przyznał, że ponowne wydobycie ciała z grobu może naruszać kult zmarłych, ale wskazał zarazem, że wnioskodawcy nie uprawdopodobnili bezprawności naruszenia ich dóbr.

Pomijam kwestię kosztów naprawy zniszczonych sarkofagów, pomników i nagrobków, bo są to niemałe kwoty. Natomiast dlaczego w imię chorych idei i pomysłów z Marsa, że była to katastrofa sieje się zamęt i cierpią ci, którzy już raz przeszli Via Dolorosa czyli bliscy ofiar?

Moja praca magisterska dotyczyła zabójstw i podobnych/ponurych rzeczy, dlatego mogę śmiało napisać, że wystarczyłoby ekshumować dwie, trzy osoby aby potwierdzić lub obalić tezę o zamachu.

Natomiast robić performance rodem z Księgi Ezechiela - "Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój" jest absurdem jakiego nie było w powojennej historii Kościoła katolickiego i Polski. Dlatego usilnie proszę panie Prezesie Kaczyński o dwie rzeczy - zaniechanie ekshumacji a wszczęcie natychmiastowej eksmisji Pana partii z ul. Wiejskiej !

środa, 9 listopada 2016

Pies z twarzą w dół czyli Jankesi w Polsce !


Mimo depresyjnego czasu jakim obdarowuje nas jesień, postanowiłem zrobić coś, czego nigdy przedtem nie robiłem. Zapytacie czy w takim razie zapisałem się do SLD, kupiłem płytę Popka, który ma tatuaże wszędzie z wyjątkiem moszny lub zainteresowałem się nowym modelem samochodu indyjskiego koncernu Tata? Nic z tych rzeczy !

Postanowiłem blisko półtorej godziny spędzić na zajęciach jogi. Będąc przygotowanym na to, że spędzę czas z kolanem wciśniętym między łopatki plus stojąc na głowie z animuszem wkroczyłem do świątyni jogi, znajdującej się w centrum miasta. Na początek powitał mnie potężnych rozmiarów posąg Buddy, który zastygnąwszy w pozie wiecznego nauczania spojrzał na mnie swymi wąskimi źrenicami. Ostrożnie oddychając, by nie poczuć wkurzającego swądu kadzidełkowego, udałem się do męskiej przebieralni. Nie napotkawszy tam nic zaskakującego prócz siedzących paru gejów oraz gości udających Rambo, czekałem niewzruszony niczym kwiat lotosu na zajęcia. Czy się rozczarowałem? Niekoniecznie.

Półtorej godzin minęło szybko, nie byłem zmuszany do wzywania imion bóstw, których nie znam, za to moje plecy i kręgosłup oraz miednica znalazły się w błogostanie bliskim nirwany. Zapytacie o co w tym wszystkim chodzi? Jest to proste niczym przemowa Beaty Szydło, kiedy obejmowała tekę premiera. Każda figura to asan. Najbardziej ekstremalne to pies z twarzą w dół, drzewo z twarzą w dół, król gołębi z jedną nogą. Moje zajęcia są na poziomie podstawowym, a jak wieść gminna niesie są jeszcze bardziej skomplikowane typu założenie nóg na plecy - to chyba jest asan p.t. "małpa na bezdrożu" lub pozycja "słoń w składzie porcelany" czyli wygięcie kręgosłupa w kształt trąby lub...no wiecie.

Zmieniając temat, wszystko wskazuje na to, że facet z rudawym tupecikiem, jak to pisałem pół roku temu wygra wybory w USA. Czy to dobrze? Nie wiem, wiem natomiast że oddać walizkę z kodami atomowymi w ręce kogoś kto jest emocjonalną krzyżówką Leppera, Macierewicza i Dody jest czynem na miarę skoku bez spadochronu.

Liczenie głosów trwa i wszystko się może zdarzyć. Chociaż powiedzcie sami - USA to dziwny kraj, ulice mają tam numery, jak gra U2 w swoim hicie, a kobiety mają męskie imiona - Hillary. Kwestią otwartą jest również Jack Daniels, który w porównaniu do klasycznej szkockiej typu Red Labell lub Ballantine's ma smak zdechłej owcy na Połoninie Wetlińskiej. Honoru tego kraju broni muzyka - Megadeth, Metallica, Panthera, że o całym jazzie nowojorskim nie wspominając. Natomiast...nadal musimy płacić za wizy do tego raju na Ziemi, której otrzymanie graniczy z cudem na miarę nawrócenia się Nergala na ortodoksyjny katolicyzm. Niedługo amerykańscy żołnierze będą stacjonować w Polsce, pod pozorem zabezpieczania naszego kraju przed Władimirem P. Jest to dla mnie decyzja niezrozumiała, tym bardziej, że nikt obecnie na wojnę się nie szykuje, poza tym czemu garstka Rambo nie osiądzie przy granicy wschodniej tylko zachodniej?

Mam nadzieję, że Jankesi nie pomylą Polski z Wietnamem, gdzie miały miejsca plądrowania wiosek, gwałty na dziewczętach i ogólna samowolka.

I jeszcze jedno, pomimo, że to nie moje klimaty to znalazłem na YouTube coś miłego dla oka i ucha, a jeśli macie drogi sprzęt audio w samochodzie, to poniższy link jest okazją, aby testować basy do upadłego...

https://www.youtube.com/watch?v=YdOQGkQ1KFs


poniedziałek, 12 września 2016

Wysoka temperatura a kwestia spodni w kant !


Zupełnie dla mnie niezrozumiała jest chęć posiadania czegoś co każdy z nas ma i czego dookoła jest pełno. Mam tu na myśli tlen w puszce. Zdziwieni ? Producent twierdzi, że porcja tlenu w puszce o smaku mięty lub grejpfruta zmobilizuje  komórki mózgowe oraz tkankę mięśniową  do pracy na wyższych poziomach sprawności intelektualnej i fizycznej. 18 zł za coś co mam za darmo na wsi, w Bieszczadach czy na Giewoncie? Czytajmy dalej: "Sposób na swobodny oddech i dobre samopoczucie w chwilach, gdy słoneczny skwar rozrzedzi powietrze i pozbawi nas tlenu".

Dobrze, nie jestem fizykiem a wzory chemiczne powodują u mnie rozstrój żołądka, kurzą ślepotę, ale doskonale wiem, że upał wg. mej definicji to "wysoka temperatura otaczającego mnie powietrza wyrażona w Celcjuszach wskutek której mogę się spocić w okolicach bikini". I wiem też, że skwar nie powoduje zmniejszenia ilości tlenu w powietrzu! Na litość boską, rozumiem że działy marketingu w firmach muszą być kreatywne i niekiedy zapach odchodów sprzedać jako "relaksujący zew poranka i fiołków", ale istnieją pewne granice wciskania ludziom kitu, prawda? Swoją drogą kusi mnie żeby wydać 18 zł i przetestować ów cud myśli technicznej, jeśli to zrobię - napiszę jak było.

Zmieniając temat, totalna zawierucha dotknęła...Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Ta szacowna placówka, która reguluje 80% mojego życia, mówiąc mi czy mam dziś zakładać kalesony, brać parasol czy założyć lepiej gumy (zimowe lub letnie), nagle znalazła się w środku lub raczej epicentrum korupcji! Tak naprawdę o co chodzi, spytacie?

Już wyjaśniam, dostęp do danych meteorologicznych regulują m.in. ustawa prawo wodne oraz ustawa o ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego. Zdaniem naukowców, zmiany w prawie były konieczne, ponieważ Instytut uniemożliwiał im pełne wykonywanie obowiązków. Batalia o "uwolnienie" danych zakończyła się 14 marca br., kiedy prezydent podpisał nowy kształt ustawy.

Z kolei Polscy Łowcy Burz występowali o dostęp do tzw. danych niestandardowych, które mają posłużyć do opracowania skuteczniejszych systemów ostrzegania. Do tej pory w obydwu przypadkach dane od IMGW kosztowały krocie. Jak widać IMGW był lub jest monopolistą i manipulatorem  w zakresie danych klimatycznych i to na miarę PZPN z czasów Mariana Dziurowicza lub Grzegorza Lato. Całą sprawą zainteresował się Centralny Bezład Antypisowski, który wykrył zmowę przetargową, w wyniku, której zarzuty usłyszeli pracownicy Instytutu.

Jeśli jeszcze nie ziewacie, pociągnę temat bo jest wart uwagi...

Zmowa miała dotyczyć przetargu na zaprojektowanie, dostawę, montaż i uruchomienie systemów pomiarów meteorologicznych AWOS (Automated Weather Observation System) na lotniskach w Katowicach, Krakowie, Wrocławiu, Rzeszowie, Łodzi, Szczecinie i Gdańsku. Wartość całego zamówienia przekraczała kwotę 20 mln złotych.

Jak więc widzicie, niczego nie można być pewnym na tym świecie. Nawet informacja o porannej mżawce może być zmanipulowana, obarczona wątkiem, że ktoś komuś dał kopertę bo ktoś inny jej chciał.

Co do bycia pewnym, facet w metrze ostatnio zaskoczył mnie totalnie. Bo rozumiem, że można założyć gładki krawat do gładkiej koszuli lub odwrotnie, jestem w stanie dopuścić nawet opcję bejzbolówka do garsonki, ale spodnie w kant do adidasów wołają o pomstę do nieba! Ów obywatel nie wyglądał na cudzoziemca, na skacowanego, na nieprzytomnego lub schizofrenika, dlaczego więc wybrał taki ciuchowy miks, Bóg raczy wiedzieć. Zresztą sami zobaczcie, a jeśli go kiedyś znowu spotkacie w metrze w takim samym stroju, idźcie dalej bo prawdopodobnie facet jest niereformowalny...


                                                                                                                                                                                                                                                                   

środa, 31 sierpnia 2016

Chcę kupić na Allegro medal "Za Zasługi dla Obronności Kraju" !


Wakacje jak to bywa, mijają szybko. Ani się obejrzymy a będzie listopad i za chwilę Boże Narodzenie. Natomiast z rzeczy, które mnie ostatnio totalnie urzekły jest piosenka JLo a mianowicie "Ain't your mama". Ktoś powie, cóż w tym dziwnego, że teledysk jest o podziale domowych obowiązków. Ta wojna o to kto ma sprzątać a kto prasować trwa już ileś wieków. Racja, natomiast JLo opowiada o tym niefeministycznie a jednocześnie stanowczo.
Zresztą zobaczcie sami: https://youtu.be/Pgmx7z49OEk
Całość jest przyjemna dla oka i ucha bez zbędnego tonu patetycznego, prawda?

Zmieniając temat, ostatnio moje ciśnienie tętnicze podniosła wiadomość o odznaczeniu rzecznika MON Bartłomieja Misiewicza złotym medalem za zasługi dla obronności kraju.


Starzy weterani, którzy nadstawiali tyłek w Iraku, Afganistanie czy Bośni pukają się w czoło i zasmuceni pytają "za co k***a ten medal?". A przecież Regulamin jest tu jasny niczym piwo lane w południe w barze:

"Medal "Za Zasługi dla Obronności Kraju" może być brązowy, srebrny albo złoty. Zgodnie z przepisami "przy nadawaniu medalu zachowuje się kolejność w jego stopniach", przy czym "nadanie srebrnego medalu może nastąpić po upływie co najmniej trzech lat od nadania medalu brązowego", a "nadanie złotego medalu może nastąpić po upływie co najmniej pięciu lat od nadania srebrnego medalu". Medal w danym stopniu otrzymuje się tylko raz."

No tak, ale Misiewicz został uhonorowany złotym i to od razu. Żołnierz zawodowy Michał Bardoń odpowiedział: "Ja na swój zapracowałem w Iraku. Ale za co Misiewicz dostał, tego nie wiem... Mój brązowy ma jakąś wartość". Obstawiam, że za rok rzecznik MON zostanie odznaczony Orderem Orła Białego a pod koniec kadencji Sejmu będzie to Virtuti Militari. Zajrzyjmy ponownie do Regulaminu:

"Medal "Za Zasługi dla Obronności Kraj" przyznawany jest osobom, które "wykazały męstwo lub odwagę w bezpośrednim działaniu związanym z obronnością kraju albo osiągnęły bardzo dobre wyniki w realizacji zadań obronnych", "posiadają szczególne zasługi w dziedzinie rozwoju nowoczesnej myśli wojskowej, techniki wojskowej oraz potencjału obronnego, jak również w zakresie szkolenia i wychowania wojskowego" bądź "swoją pracą zawodową lub działalnością w organizacjach społecznych znacznie przyczyniły się do rozwoju i umocnienia systemu obronnego kraju".

Jestem zniesmaczony? Tak i to cholernie, ponieważ zasługi Bartłomieja M. na polu walki czy chwały dla Ojczyzny są na poziomie linoleum czyli zerowe. Rozumiem, że sprawdza się jako pracownik-rzecznik prasowy MON, ale w takim wypadku można dać podwyżkę, nagrodę, premię, nowy telefon, przydzielić seksowną sekretarkę, cokolwiek,  ale nie do cholery stawiać w jednym rzędzie cywila, który oglądając "Rambo" zsikałby się ze strachu razem z wyjadaczami frontowymi.

Idąc tym tropem proponuję:
-bileterkę w Operze odznaczyć medalem Ministra Kultury za zasługi,
-babci klozetowej z MON wręczyć Krzyż Żelazny za zasługi na polu obronności wojskowego kibelka,
-sprzedawcę ogórków na moim bazarku odznaczyć medalem "Sprawiedliwy wśród narodów świata" za to, że nie sypie nawozów do upraw i tak dalej...
A tak w ogóle Panie Misiewicz, był Pan kiedyś w wojsku?

Zmieniając temat, skala dopingu wśród sportowców osiągnęła szczyty absurdu. Doszło do tego, że nawet paraolimpiada została skażona tzw. "braniem koksu". Prym oczywiście wiodą sportowcy Władimira Putina, który jak jego poprzednicy na Kremlu za nic ma życie i zdrowie ludzkie. Rozumiem, że niepełnosprawni sportowcy mieliby po cichu dokręcane nogi, ręce czy dodatkowe kręgi na kręgosłupie, tylko po to by sięgnąć po złoto. Natomiast ładowanie ich mózgów czy płuc dopalaczami jest tak niesmaczne, że aż ciężko o tym pisać. Jedynie trzeba mieć nadzieję, że Putin nie ukarze zawodników wysyłając ich na długie wakacje za koło podbiegunowe jak parę lat temu członkinie zespołu Pussy Riot.

To tyle, pod koniec wakacji. Mam nadzieję, że Wasze urlopy były udane i oprócz opalenizny nie przywieźliście z wyjazdów żółtaczki, trądu, AIDS lub debetu na karcie kredytowej powodującej ból głowy na miarę kaca po weselu. Również dobrze jeśli nie połknęliście ameby, która się błąka miedzy trzustką a woreczkiem żółciowym nie znajdując drogi powrotu. 

W przypadku gdy Wasze dzieci zaczynają rok szkolny, bądźcie wyrozumiali dla ich ewentualnego braku fascynacji biernikiem lub celownikiem albo totalnym tumiwisizmem w sferze dwutlenku węgla i jego wiązań np. z alkoholami lub wzorem na skrócone mnożenie. Też kiedyś z tym walczyliście, prawda?

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Czy można zarobić 4 500 PLN roznosząc ulotki?


Jestem głęboko przekonany, że gdyby Jego Świątobliwość Franciszek co miesiąc przyjeżdżał do Polski to liczba sporów politycznych, piłkarskich i tych teściowo-rodzinnych byłaby równa zero. Jak to zwykle bywało w latach poprzednich na cztery dni nasz kraj zatrzymał się i...słuchał to co ma do powiedzenia Papież. Młodzież oraz ci nieco starsi, licznie przybyli prawie ze stu osiemdziesięciu państw, których nazw niektórych nawet ciężko wymówić. Mieliśmy przez moment narodowe rekolekcje, tylko warto zadać pytanie co z tego wyniesiemy? Niesamowite u Franciszka jest to, że przemawia prostym i nie napęczniałym od teologii językiem, który trafia, jeśli nie do serca to na pewno do rozumu. Za trzy lata Panama będzie gospodarzem Światowych Dni Młodzieży. Według Wikipedii ponad 50 % ludności Panamy, żyje na granicy ubóstwa, dlatego być może 2019 rok będzie szansą dla tego kraju, aby odbić się z gospodarczej zapaści. Spójrzcie na fotkę kanału Panamskiego, wygląda wraz z tym statkiem zachwycająco, prawda?


Zmieniając temat, blisko tygodniowy pobyt w krainie Łemków, uświadomił mi parę rzeczy. Po pierwsze akcja "Wisła", która dotknęła tę mniejszość etniczną była pomysłem z...piekła rodem. Wysiedlano bowiem całe rodziny, dając im tylko dobę na spakowanie się. Dziś "spakowanie" się dla studenta z akademika oznacza wsadzenie do reklamówki dżinsów, podręcznika do prawoznawstwa, szczoteczki do zębów, paru paczek prezerwatyw i jest gotowy! Nieco inaczej sytuacja wygląda, jak wtedy w 1947 roku, gdy trzeba było zostawić dom, a na wóz drabiniasty spakować cały dobytek łącznie z pierzynami plus krowa idąca obok na postronku. Niektórzy brodaci historycy snują po dziś dzień teorie spiskowe idące w tym kierunku, że obecność czerwonego generała w Bieszczadach czyli Karola Świerczewskiego i jego śmierć, która do dziś jest nie wyjaśniona, przyspieszyła radykalnie całą akcję wysiedleńczą. Natomiast od lokalnego przewodnika usłyszałem, że gdy "Walter" konał od ciosu zadanego w szyję (o czym świadczą liczne cięcia ostrym nożem widoczne na jego mundurze) to cały plan "Wisły" był już zapięty na ostatni guzik. Oczywiście, ówczesna władza deportując Bogu Ducha winnych ludzi, kierowała się sprytną metodą, aby w nowym miejscu sąsiedzi byli od siebie tak daleko, żeby im się nie chciało odwiedzać nawzajem.

A konkretnie wyglądało to tak, że o świcie wojsko otaczało wieś, aby nie dopuścić do ucieczki ludności do lasu. Gromadzono wszystkich mieszkańców w jednym miejscu i ogłaszano podjęcie akcji wysiedleńczej i jej warunki, czyli "Przepisy porządkowe":
-każdy, kto pozostałby we wsi po wysiedleniu, będzie uważany za członka bandy UPA i jako taki traktowany
-wyraża się zgodę na zabranie tylko żywego inwentarza, podstawowego sprzętu rolniczego, oraz do 25 kg na osobę niezbędnej odzieży, naczyń kuchennych, i zapasu żywności na drogę
-pozostały majątek ruchomy ma być przewieziony w późniejszym czasie i rozdzielony wśród przesiedleńców.

Popieprzone to były czasy i to mocno. Odtrutką na to wszystko jest organizowany corocznie Festiwal Łemków, podczas którego jak zauważyłem wszyscy się bawią, skaczą a też i warto zakupić miejscowe miody, wyszywane koszule, koraliki i inne rękodzieła ludowe.



I jeszcze jedno, uważajcie na oferty pracy z Facebooka. Niedawno właśnie na FB znalazłem ofertę pracy, która pod pozorem roznoszenia ulotek namawia do nierządu za pieniądze. Nic w tym dziwnego, tylko pomysł, aby roznosić ulotki nocą od 21:00 do 02:00 i zarabiać przy tym od 2500 do 4500 tys. jest tak głupi, że aż śmieszny. 



poniedziałek, 18 lipca 2016

Możejko i Nocul a kwestia NATO

No coż, przegraliśmy z Portugalią, ale za to w jakim stylu ! Nasza drużyna niczym Pan Wołodyjowski, którym jest bez wątpienia Sir Lord Jego Magnificencja Adam Nawałka broniła się, atakowała, wylewając litry potu, śliny i krwi, aby przejść dalej. Niestety, rzuty karne są loterią na miarę seksu bez zabezpieczeń  z moskiewską prostytutką - albo coś złapiecie albo nie. Nam nie wyszedł jeden strzał i było po herbacie. Ale uwaga, jeśli komuś teraz przyjdzie do głowy hejtować Kubę Błaszczykowskiego, że nie strzelił, to znajdę, wytropię taką osobę i każę zjeść słoik majonezu z Biedronki za karę. Słyszycie? Pobiegajcie przez blisko 120 minut, a potem spróbujcie z drżącymi nogami i kolanami wpakować piłkę do bramki, proste? Nie sądzę. I tak zaszliśmy daleko co jest dobrą prognozą przed mundialem w Rosji za dwa lata.

Zmieniając temat, miałem niedawno okazję podróżować autobusem linii 160, oczywiście mam na myśli Warszawę, bo jakoś nie kojarzę, aby do innych miast dotarł wynalazek zwany komunikacją, a może się mylę? Nieważne, w każdym bądź razie, na wysokości trasy W-Z autobus zaczął gwałtownie hamować a ludzie powpadali na siebie. Jakaś staruszka bezskutecznie usiłowała coś powiedzieć, lecz wskutek hamowania jej sztuczna szczęka uciekła na wolność i wiekowa córka Adama wydawała tylko z siebie pojedyńcze gulgotanie. Po tym jak wszyscy podnieśliśmy się z podłogi i sprawdziliśmy czy nasze portfele są tam gdzie były, zaczęło się dochodzenie, co było przyczyną całej awaryjnej sytuacji. Byłem przekonany, co więcej byłem gotów dać w zastaw całą moją dyskografię Pink Floyd, że za kierownicą luksusowego Mercedesa, siedzi jakiś gnojek, który dostał od ojca samochód na pięć minut i z tej radości napchał sobie nos amfetaminą. Tymczasem, sprawcą wymuszenia pierwszeństwa przejazdu, jakby to określili poprawnie Nocul i Możejko, był...blisko pięćdziesięcioletni stateczny Pan.


Nie wygląda jak gnojek, prawda? Nawet nie protestował, kiedy zrobiłem jemu zdjęcie. Mimo, że się zagapił, a remont takiego Mercedesa klasy S będzie sporo kosztował, że o autobusie nie wspomnę to obydwaj panowie spokojnie pogadali, wymienili telefonami i każdy poszedł w swoją stronę. Można konflikty załatwiać po europejsku? Tak, jak najbardziej.

Co do konfliktów, całkiem bezboleśnie stolica przeszła przez szczyt NATO. Były objazdy, korki, latające śmigłowce, które za pomocą ultraczułych kamer zaglądały mieszkańcom do łazienek i szuflad z majtkami, ale ogólnie dało się wytrzymać. Wszystko popsuł za to prezes Jarosław, który totalnie pominął wypowiedź Baraka Obamy o konieczności nie dłubania przy Trybunale Konstytucyjnym. Według Prezesa Prezydent Nibylandii pochwalił polską demokrację, ale żeby ganił nas za coś - tego Jarosław nie usłyszał. Rozumiem, że słuch traci powoli wokalista AC/DC Brian Johnson, do tego stopnia, że zastępuje go ostatnio na koncertach Axl Rose z Guns n' Roses, ale z tego co wiem, Prezes ma słuch dobry, szkoda tylko że ten "polityczny" często go zawodzi.

I jeszcze jedno, kretyn który w Nicei wjechał Tirem w niewinny tłum miał powiązania z Państwem Islamskim. Dlatego od dziś - apeluję na serio, na wszystkich strzelnicach w środku tarczy niech będzie podobizna lub fotka Bin Ladena, będzie łatwiej trafić, prawda ?

w

A w ramach odstresowania się, zapraszam do wysłuchania mojej kompozycji:

https://www.youtube.com/watch?v=-HQXzq5Lbe8